Cena złota, nowe scenariusze
Złoto powinno być bezpieczną przystanią, do której płynie kapitał, zwłaszcza gdy trwa wojna o ropę naftową w Zatoce Perskiej. Jednak jego cena może wydawać się zaskakująco niska.
Pod koniec maja cena złota znajdowała się o ponad 1 tys. USD od historycznego rekordu z końca stycznia, a od początku roku inwestycje w złoto w dolarach dawały stopę zwrotu poniżej 5%. Historyczny rekord to 5 622 USD za uncję na kontraktach terminowych, przy tegorocznym minimum 4 332 USD. Rynek znalazł się więc zaledwie o sto dolarów powyżej minimum. I to w sytuacji, gdy trwa wojna w Zatoce Perskiej, powodująca szaloną zmienność światowych cen ropy naftowej.
Złoto nie jest drogie zwłaszcza zważywszy na bardzo podwyższone różne ryzyka? Można uznać, że jego cena jest niska?
- Kapitał płynąłby teraz do złota, gdyby jego cena spotowa w styczniu nie sięgnęła 5 500 USD za uncję, a cena złota uwzględniała wtedy różne podwyższone ryzyka i w końcu się zdarzyły i mieliśmy realizację zysków, a ponadto w dużej mierze był to zysk spekulacyjny – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz w XTB. – Dużo działo się wówczas na rynku opcji i kontraktów terminowych i nie wynikało to z czynników fundamentalnych. Gdyby przed rozpoczęciem wojny w Zatoce cena złota wynosiła 3 000 – 3 500 USD, to sądzę, że wskoczylibyśmy na znacznie wyższe poziomy.
Teraz wśród inwestorów dominuje obawa o inflację. I wraz z jej wzrostem rosnąć będą stopy procentowe. Gdyby inflacja miała rosnąć w perspektywie długoterminowej, a więc powoli, byłby to czynnik korzystny dla złota.
Mamy taką sytuację, gdy banki centralne obawiają się dużego wzrostu inflacji w najbliższych miesiącach. W USA oczekiwano powrotu cen do celu inflacyjnego, wynoszącego 2%, a mamy inflację, która wzrosła do 3,8%, z dużym prawdopodobieństwem, że nawet przekroczy 4-5%.
Sytuacja jest jednak szczególna. Ta inflacja ma jednak charakter podażowy, związana jest z tym, co dzieje się na rynku paliw. Nie jest więc wywołana czynnikiem popytowym, na który właściwą reakcją byłyby podwyżki stóp procentowych. Sytuacja jest więc inna niż w 2022 r., gdy gospodarka była rozgrzana, a banki centralne drukowały pieniądze.
- Podwyżki stóp procentowych będą raczej pojedynczymi ruchami, będą miały pokazać społeczeństwu, że banki centralne coś robią, aby schłodzić inflację – komentuje ekspert XTB. – Pojedyncze podwyżki lub ich brak, to dobra informacja dla inwestorów na rynku złota.
Na razie kapitał woli bardziej od złota obligacje amerykańskie i dolara, a przede wszystkim akcje amerykańskich potentatów inwestujących w sztuczną inteligencję. Gdy dolar się wzmacnia, to złoto kupowane w innych walutach jest droższe.
Jednocześnie wielu inwestorów czeka na rozwój sytuacji w Zatoce Perskiej, a gdy pokój zostanie zawarty w jakiejś jego formie, to kapitał zacznie napływać do złota. Nie należy jeszcze przekreślać prognoz JP Morgan, że w tym roku cena złota sięgnie 6 tys. USD za uncję.
- Dla mnie konserwatywny scenariusz, to cena złota powyżej 5,2 tys. USD, a optymistyczny to ponad 5,5 tys., natomiast negatywny to poziom 4,2 tys. USD – podsumowuje M.Stajniak z XTB.