Długoterminowa prognoza cen paliw uwzględniająca wojnę w Zatoce Perskiej
Ceny ropy jednego dnia potrafią zmieniać się o 20%, zależnie od informacji dotyczących sytuacji w Zatoce Perskiej. Przy drogiej ropie i tak dużych wahaniach cen tym ciekawsze stają się prognozy długoterminowe, czyli tzw. krzywa długoterminowa.
Cena ropy naftowej na początku drugiej połowy kwietnia jest relatywnie niska, bliższa 90 USD za baryłkę niż 100 USD, przy takiej skali konfliktu dotyczącego Cieśniny Ormuz.
- Rynek terminowy wydaje się dosyć mocno oderwany od realiów, gdy dzienne przestoje produkcyjne są oceniane na 13 mln baryłek, a ostatnie dostawy wysyłane jeszcze przed wojną już dotarły na miejsce – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz w XTB.
Przy cenach terminowych ropa brent była notowana poniżej 100 USD za baryłkę, gdy cena spot wynosić miała za 15-20 dni mieliśmy notowania nawet w okolicach 144 USD.
Mamy duży rozdźwięk pomiędzy rynkiem papierowym (kontrakty terminowe) i rynkiem fizycznym.
- Na koniec roku na rynku papierowym mamy notowania w okolicach 80 USD za baryłkę – dodaje ekspert XTB. – Taka powinna być cena, jeżeli sytuacja unormuje się do końca 2026 r., przywrócona zostanie część eksportu. Jednak każdy dzień zamknięcia Cieśniny Ormuz będzie zwiększał prawdopodobieństwo, że znajdziemy się w okolicach 100 USD za baryłkę.
Cena 80 USD za baryłkę nie jest jednak wcale prognozą skrajnie optymistyczną. To z tego względu, że zwiększeniu może dość szybko ulec podaż z USA i Ameryki Południowej, gdy jednocześnie prognozowana jest destrukcja popytu. I pod koniec roku powinna na rynku zapanować nadpodaż.
Powodów do rynkowego optymizmu można szukać w tym, że na obecnym konflikcie nikt nie korzysta, ta wojna przynosi straty także Stanom Zjednoczonym.
- Wiele miliardów dolarów trafia w piach, a konsumenci wybierający się na letnie wakacje muszą dostosować się do nowej sytuacji, zwłaszcza, że cena paliwa lotniczego wzrosła aż o 100% – komentuje M.Stajniak z XTB. – Patrząc dalej w przyszłość możliwe jest, że Bliski Wschód przestanie być stacją benzynową dla całego świata, a przyspieszona zostanie transformacja energetyczna.
Rośnie prawdopodobieństwo, że polski rząd będzie pod presją, aby kontynuować program CPN, co pogłębi negatywne skutki dla budżetu Polski wojny rozpoczętej przez USA i Izrael.