Powrót inflacji, inwestorzy uciekają do gotówki
Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie i zamknięcie cieśniny Ormuz przypomniały rynkom o inflacji, o której, jak mogło się wydawać, zdążyły już zapomnieć, mimo że dawała ona o sobie znać w sposób bezkompromisowy jeszcze przed wybuchem konfliktu.
- Wzrost inflacji jest nieunikniony, a kluczowe jest pytanie czy będzie długotrwały – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz w XTB. – W Polsce powinniśmy obserwować wzrost inflacji za marzec i kwiecień do 3%, a być może przebijemy górny zakres celu inflacyjnego, czyli 3,5%. I co najmniej do września nie należy spodziewać się obniżek stóp procentowych przez RPP.
Już przed rozpoczęciem wojny w Zatoce Perskiej powrócił temat rosnącej inflacji. W USA inflacja PPI w styczniu wyniosła 2,9%, a bazowy PPI wzrósł miesiąc do miesiąca o ponad 0,8%.
Inflacja PCE, ulubiony wskaźnik Fed, również wyniosła 2,9%, a w ujęciu bazowym aż 3%. W najnowszym odczycie ISM dla przemysłu indeks cenowy wyniósł zawrotne 70,5 pkt, najwyżej od 2022 r.
Co gorsza, cieśnina Ormuz to nie tylko ropa czy gaz. Przez cieśninę transportowane są ogromne ilości aluminium, niezbędnego w niezliczonych gałęziach przemysłu. W regionie produkowane są też specjalistyczne produkty petrochemiczne, takie jak paliwa lotnicze.
Nawet jeśli Europie i USA uda się uniknąć pełnego wpływu wzrostu cen surowców energetycznych, to ich brak w Azji wróci na rynki rozwinięte pod postacią wyższych cen dóbr przemysłowych. To wszystko dzieje się w realiach inflacji, która była na ścieżce wzrostowej, zanim większość rynku zaczęła traktować możliwość konfliktu w Iranie poważnie.
Fed albo będzie musiał drastycznie zredefiniować oczekiwania rynku wobec ścieżki stóp procentowych, albo inflacja może na długie kwartały zagościć znacznie powyżej 3%, a nawet 4%. Korekta oczekiwań będzie musiała wywrzeć znaczną presję na rynek akcyjny i jednocześnie wzmocnić dolara.
Stany Zjednoczone zmagają się z poważnymi problemami, głównie z rosnącym zadłużeniem, co sugeruje, że w dłuższej perspektywie rynek nadal będzie szukał oparcia w takich aktywach jak złoto, bitcoin czy akcje spółek technologicznych o silnym profilu wzrostowym. Inwestorzy uciekają do gotówki, szykując kapitał na zakupy w momencie, gdy rynkowy pesymizm sięgnie zenitu. Odwrót w stronę płynności oznacza kupowanie amerykańskiego dolara oraz krótkoterminowego długu USA.
EBC w marcu pozostawił stopy procentowe bez zmian. Podkreślił gotowość do reakcji na wzrost cen surowców i nie sugerował już, jak miało to miejsce w 2022 r., że zbliżający się wzrost inflacji będzie miał wyłącznie przejściowy charakter. Oczekiwana ścieżka inflacji została zrewidowana w górę. Bank nie zasygnalizował gotowości do natychmiastowej podwyżki stóp, ale zacieśnienie polityki pieniężnej na najbliższym posiedzeniu pozostaje scenariuszem coraz bardziej prawdopodobnym. Rynek wycenił rozpoczęcie cyklu zacieśniania polityki pieniężnej na II kw. br. przewidując trzy podwyżki po 25 pb do końca 2026 r. (w 2027 r. miałyby pojawić się pierwsze obniżki).
Fed również pozostawił stopy procentowe bez zmian. Wystąpienie prezesa J. Powella miało umiarkowanie jastrzębi wydźwięk. Podkreślił, że dalsze łagodzenie polityki pieniężnej wymagałoby wyraźniejszego postępu w obniżaniu inflacji. Zrewidowane projekcje makro zawierają podwyższenie prognoz inflacji na 2026 r., jedynie niewielkie korekty w górę na 2027 r. oraz brak zmian w horyzoncie 2028 r. Przedstawiona w projekcji mediana oczekiwań członków FOMC nadal przewiduje dwie obniżki stóp po 25 pb, jedną w tym roku i jedną w 2027 r.
- Obniżki stóp procentowych w strefie euro i w USA na ten moment są niemożliwe, rozważa się to, czy będziemy mieli powrót do podwyżek, bank centralny Australii w ostatnim czasie zdecydował się już na dwie podwyżki stóp, w kwietniu będzie to rozważał Bank Japonii, a przed końcem tego półrocza wprowadzenie jednej podwyżki rozważa Bank Anglii – komentuje ekspert XTB. – Jednak poziom inflacji, z którego startujemy jest zdecydowanie niższy niż w 2022 r., czyli w okresie pandemicznym, wówczas szok był zdecydowanie mocniejszy.
Rząd Donalda Tuska ogłosił program CPN: „Ceny Paliwa Niżej”. Zakłada on nie tylko obniżenie stawki VAT na paliwa z 23% do 8% oraz redukcję akcyzy, ale również ustanowienie maksymalnej ceny detalicznej. Ceny paliw mają spaść o ok. 1,20 zł. Choć efekt na stacjach powinien być natychmiastowy, to ostateczna cena będzie zależała od sytuacji rynkowej, jeśli ceny hurtowe będą rosnąć wraz z cenami ropy, skala spadków może być mniejsza.
- To oznacza, że scenariusz dwucyfrowych cen na polskich stacjach paliw zaczyna się bardzo mocno oddalać, a przez moment był to scenariusz bazowy – podsumowuje M.Stajniak z XTB.